Zaznacz stronę

Idziesz na targ albo do sklepu w Polsce, Niemczech czy większej części tak zwanego cywilizowanego świata i wszędzie masz podane ceny. Dokładne ceny. Ceny za 1kg danego produkty, żeby można było porównać niezależnie od ceny opakowania np 200g i 250g kawy. Zamiast kalkulować sobie w głowie, patrzysz na cenę za 1kg i wszystko wiesz.

Boże, jakie to proste.

A teraz Bali, idzie sobie człowiek do sklepu, supermarketu i jest ok, wszystkie ceny podane mniej więcej tak jak podane być powinny. I to w sumie już. Na tym się kończą podobieństwa do cywilizowanego świata.

W supermarketach raczej nic człowiek nie ugra. I ceny są ostateczne, co mi odpowiada, ale gdziekolwiek indziej, w jakimkolwiek prywatnym ‘sklepie’ czy miejscu z usługami typu: części motocyklowe, wymiana opon, myjnia itd. Dorzucany jest “white tax”. Działa to na zasadzie:

Wpada do sklepu z częściami moto Wayan i mówi:
W: Siema Ketut, zapodaj mi więcej powietrza w koło bo mi oklapło.
K: Nie ma sprawy [pompu, pompu] tada, kółeczka gotowe Wayan.
W: Dzięki Ketut, ile się należy?
K: A daj 5,000 IDR

A teraz ta sama sytuacja między Wayanem a człowiekiem spoza Bali.

W: Dzień dobry, mogę więcej powietrza w koło bo mi oklapło?
K: Nie ma sprawy proszę Pana [pompu, pompu] tada, kółeczka gotowe proszę Pana.
W: Dziękuję, ile się należy?
K: 15,000 IDR

A 15,000 IDR to i tak mała przebitka jak na ich możliwości. Ale dobre jest to, że można z nimi się potargować. A to zawsze jest ciekawe.

W jakimkolwiek sklepie, który nie jest supermarketem można się targować. Nawet jak przy supermarketach są stoiska np.: z okularami, sprzętem audio, akcesoriami do komórek itd. Mimo tego, że mają tam ceny na większości rzeczy to i tak można się targować i zbijać cenę trochę.

Kilka miesięcy temu kupiłem kilka figurek, pierdółek itd, były to 4 rzeczy. Kobiecina pracująca w tym sklepie mówi:

Kobiecina: Ostateczna cena za wszystko to: 1,400,000 IDR
Ja: [przerażona mina i przeciągłe] noooooooooooo… Mogę zapłacić 400,000 IDR
Kobiecina: Noooooooo, not possible
Ja: ok, no to przykro mi, może następnym razem

I tu zbieram się do wyjścia.

Kobiecina: Czekaj, czekaj, może 1,000,000 IDR?

W tym momencie wiedziałem, że całość jest prawdopodobnie warta te 400,000 IDR. Potargowaliśmy się jeszcze trochę i na zmianę robiliśmy przerażone miny i przeciągaliśmy ‘nooo…’ Ostatecznie zbiłem cenę o ponad połowę. Zamiast prawie półtora miliona IDR, dałem 700,000 IDR. Jestem pewny, że i tak przepłaciłem. Ale wolę przepłacić mniej. Zwłaszcza, że przy takich kwotach targowanie się ma już większy sens niż to ile zapłacić za dopompowanie powietrza w kole motocykla… za jednego dolara.

Co poradzisz Bożenko? Nic nie poradzisz. Targuj się, albo umieraj. I tak ze wszystkimi i wszystkim co należy do prywatnych małych ‚firm’. Bo to nie zawsze firmy nawet są. Ale o tym będzie w innym wpisie.