Zaznacz stronę

Gdy się człowiek przeprowadzi na Bali, to nigdy nie myśli o rzeczach tak podstawowych jak: pranie. Bo niby dlaczego? Dla wielu jest to rzecz tak oczywista, że nie poświęcamy nawet chwili na to, aby się zastanowić. Zwykle każdy w domu ma pralkę.

Tu sprawa ma się inaczej. Gdy się jedzie na wakacje, to się pakuje zwykle tyle ubrań, aby starczyło na te 2 tygodnie urlopu, może w hotelu do którego się trafi mają pralnię i za drobną opłatą (może też być dana ilość wliczona w cenę pokoju) hotel załatwi wam pranie.

No dobra, ale w końcu przychodzi moment na to, żeby z hotelu się wyprowadzić. Skoro już tu mieszkać, to nie ma co się bawić w hotele, a to z wielu powodów. Głównym jest to, że we własnym (wynajmowanym) domu ma się więcej swobody cokolwiek by nie mówić.

No, ale do rzeczy. Pranie się uzbierało przez tydzień, ręczniki, koszulki, bielizna itd. Wszystko jakieś takie nieświeże i wypadałoby wyprać. Pierwsza myśl:

No to zrobię pranie!

A tu kicha, w każdym jednym domu, w którym czy to mieszkałem, czy odwiedzałem znajomych i przyjaciół nie ma ani jednej pralki. Ani. Jednej. Pralki. Nic. Zero. Nada. No i co teraz? Oczywiście co biedniejsi mieszkańcy tej wyspy biorą ciuchy, jakiś kawałek mydła i idą do pobliskiej rzeki czy strumyka. W ich kontekście głupie dowcipkowanie w stylu:

Twoja stara pierze w rzece!

Spotka się prawdopodobnie z taką odpowiedzią:

No i z czego się śmiejesz? Twoja też, razem robiły pranie rano.

Serio. Pisałem w poprzednich postach o biedzie i skrajnościach jakie tu panują. Jedyne co trzeba zrobić to spakować pranie w jakąś torbę, plecak i jechać do pralni.

OOoooo uuUUUuuu ooOooOoo, paczcie, jaki kurwa bogacz, ciągle do pralni, pewnie nakradł, jebany!

No, właśnie wcale nie trzeba być bogatym paniczem, żeby korzystać z pralni. Całotygodniowe pranie kosztuje około 60,000 IDR a to jest niecałe 16PLN tygodniowo. Gdzie pranie będzie nie tylko czyste, a do tego wyprasowane i poskładane.

Odebrane pranie.

Odebrane pranie.

Są dwa rodzaje pralni na Bali, te, które ważą pranie i płaci się za kilogramy. Zwykle na nich człowiek najgorzej wychodzi. Albo te pralnie, gdzie płaci się za sztukę ubioru (garderoby? ciucha? ciuchu?). I jest cały cennik, wypranie jednej koszulki, koszuli, skarpety, spodni, spodenek itd. Wszystko ma swoją osobną cenę.

Liczenie prania. Rzucasz na podłogę, tam liczą, podliczają i wypisują rachunek.

Liczenie prania. Rzucasz na podłogę, tam liczą, podliczają i wypisują rachunek.

Ten cennik jest też rachunkiem i na dole jest właśnie podliczenie i cena końcowa prania. Żeby pranie odebrać należy się stawić z tym właśnie rachunkiem. Chyba, że już Cię w pralni znają, to tylko wpadasz mówisz: Apa kabar? (pl: jak się masz?) z uśmiechem na ustach i już wiedzą, które pranie Twoje, podają Ci, płacisz, wychodzisz.

Rachunek. Potrafisz znaleźć wszystki błędy w pisowni angielskiej?

Rachunek. Potrafisz znaleźć wszystki błędy w pisowni angielskiej?

No dobra, ale jak oni wiedzą, że Twoje pranie to Twoje, a nie kogoś innego? Nie miesza się z innymi?

No właśnie nie. Każda pralnia ma swoje sposoby. Czasem przyczepiają do ubrania kolorową nitkę i w ten sposób kolorami oznaczają które jest które. A czasem przyczepiają takie metki, jak zwykliśmy to zwać: ‚wkurwiadełka’, z numerkiem, i tymi numerami są oznaczane. Czemu wkurwiadełko? Bo jak zapomnisz odczepić i założysz na siebie, to drapie i wkurwia.

Wkurwiadełko a.k.a numerek na praniu przyczepiony do metki.

Wkurwiadełko a.k.a numerek na praniu przyczepiony do metki.

OOOooo uuuU OOooo no to taniość, bo metki rozjebują Ci koszulę! Widze te dziury!

A gówno, nie chce mi się ładnie obcinać tego, to urywam i sam sobie zepsułem. Takie życie. Nie mam czasu na nożyczki i zabawę w obcinanie!

Zwykle pranie jednego dnia oddajesz, odbiera drugiego, jak się człowiekowi spieszy, to można z nimi pogadać z rana, żeby na popołudnie tego samego dnia było gotowe i nie ma z tym problemu. Chyba, że są zawaleni robotą, a tak też się zdarza.

A typowa balijska pralnia w Seminyak wygląda właśnie tak, jak na załączonych zdjęciach. Jak człowiek nie jest przystosowany do takich widoków to pierwsza myśl to zwykle:

Ja pierdole o co tu cho… co? no kurwa no nie…

Ano właśnie tak. Bieda wszędzie, nawet w Seminyak, a ta część Bali nie jest znana ze swojej ‚taniości’. Wręcz przeciwnie. Gdzie np w Singaraja, na północy Bali można znaleźć dom do wynajęcia cały za około 50,000,000 IDR (13,297 PLN) rocznie, tak tu ceny zaczynają się od 190,000,000 IDR (50,500 PLN) rocznie za wynajem. I z roku na rok jest drożej.

Ale wracając do pralni. Pralnia ma stary sprzęt, otwarte jest od 9 do 21 codziennie. Chyba, że jest jakieś większe święto to wtedy mają zamknięte, ale zawsze informują. I tak te biedne kobieciny całymi dniami piorą, prasują, składają, pakują. Piorą, prasują, składają, pakują… Piorą, prasują, składają, pakują… Dzień w dzień.