Zaznacz stronę

Zwykły dzień, rozmawiam z przyjaciółką, a ta nagle rzuca:

Ej, kupiłam sobie zwierzątko! Zgadnij jakie.

Pochodząc z Polski myślę sobie, no spoko, kupiła sobie psa, chomika, kota albo innego sierściucha, wiem, że popularne są też ptaszydła jakieś, kanarki itp. Rozmawiamy chwilę, rzucam mniej więcej to co wymieniłem wyżej, a ona cała przeszczęśliwa na każdy mój strzał: nie! nie! nie!

Poddałem się po chwili, a ona mi pisze, że kupiła sobie sowę. Tak, SOWĘ, normalnie siedzi w klatce mała sówka, karmiła ją pasikonikami i takimi tam robaczkami. Sowa jej jadła z ręki.

Skrzydlaty Blu!

Skrzydlaty Blu!

Jak ją zobaczyłem, to momentalnie zamieniłem się w małego podekscytowanego dzieciaka, który drze się:

Ale zajebista sowa!

Porozmawialiśmy chwilę na temat tego co je, jak je i jak duża będzie. Poniżej przedstawiam wam Blu, bo tak się sowa zwała.

Badass Blu

Badass Blu

A teraz zgadnij ile ta sowa kosztowała… coś ze kilkaset PLN, nie? A gdzie! Czarny rynek zwierzaków w centrum Denpasar (stolica Bali), kupiła tę sowę za 50,000 IDR czyli ok. 14PLN to jest chyba mniej niż kosztuje chomik w sklepie zoologicznym w Polsce. Na w/w czarnym rynku można, nie byłem osobiście, kupić sobie iguany, małpy, luwaki, wszelakiej maści węże, ptaki itd. Za bezcen.