Zaznacz stronę

Dziś będą dwie historie. Myślałem, że to takie jednorazowy przypadek, a tu widać, że historia się powtarza… Albo ja mam szczęście / pecha do takich.

Pierwsza wydarzyła się przed około dwoma miesiącami, a druga kilka dni temu.

Sytuacja sprzed 2 miesięcy wyglądała następująco:
Wstałem przed 6 i poszedłem biegać. Zrobiłem swoje 5 kilometrów, po czym wracałem z plaży do domu na motocyklu. Jadę prosto, puściłem kierownice, żeby sobie poprawić koszulkę, a kątem oka zauważam, że z prawej do skrzyżowania podjeżdzają dwie panie lekkich obyczajów na skuterze. Skąd wiedziałem, że to panie lekkich obyczajów? Umalowane przesadnie, ubrane niedostatecznie. Rzuciłem tylko spojrzeniem, widzę, że się cieszą, odwzajemniłem uśmiech i jadę dalej do domu.

Po jakichś 300 metrach zatrzymuję się do skrętu w prawo (konieczność przy ruchu lewostronnym) i przepuszczam tych jadących z naprzeciwka. Widzę, że panie na skuterku jadą prosto; gdy mnie mijają, ta z tyłu macha ręką i uśmiecha się. Odmachałem, uśmiechnąłem się również i pojechałem do siebie. Trzeba było wziąć prysznic i kawy się napić; w końcu było jeszcze przed siódmą rano.

Podjeżdżam pod dom, wjeżdżam na parking, schodzę z motocykla, a za mną rozlega się pytanie:

Hej przystojniaku, dokąd idziesz?

Odwracam się, patrzę i oczom nie wierzę – to panie ze skuterka. Myślę “dobra, nie będę taki podejdę chwilę pogadać”. Okazało się, że kierująca to na 99,999% straszny shemale. No kurwa, po prostu brzydki Wayan w damskim wdzianku. Pasażerka, która tak ochoczo machała, to raczej kobieta, ale też nie w moim typie. No i nie byłem pewny czy na 100% kobieta.

Podszedłem do nich i nastąpiła standardowa rozmowa z miejscowymi:

  • Hej przystojniaku, skąd jesteś?
  • Z Polski
  • Aahh, (tu chichoty między sobą i pare indonezyjskich słówek, żebym nie zrozumiał), tu mieszkasz?
  • Tak, właśnie wróciłem z biegania i idę się umyć.
  • Oooo, biegałeś… Może zrobimy Ci loda?
  • Dziękuję uprzejmie, ale nie skorzystam.
  • Ale ale, obiecujemy, że dobrze robimy loda, we dwie Ci zrobimy.
  • Naprawdę, dziękuję, ale zmęczony jestem po bieganiu. Niemniej życzę paniom miłego dnia.
  • Ok, przystojniaku.
  • I tu się zwinęły na swoim skuterze, lub, jak to przyjaciel elokwentnie określił, SLUTERZE (slut + skuter), co w tym wypadku jest bardzo adekwatnym sformułowaniem.

Pomijam fakt, że miałem w sypialni śpiącą jeszcze przyjaciółkę, ale z usług dziwek nie korzystałem jeszcze i jakoś nie mam zamiaru. Dotyczy to zwłaszcza takich, co do których płci mam jakiekolwiek wątpliwości.

Dwa dni później znów wybrałem się biegać na plażę i znów je widziałem. Tym razem mnie nie goniły, ale zauważyły jak jadę i próbowały mnie zatrzymać z ofertą swoich usług. Uśmiechnąłem się miło i pojechałem dalej.

Ja wiem, że panuje tu bieda i Wayany próbują wszystko wszystkim sprzedać: paciorki, koraliki, obrazy, transport, masaże, wynajem skuterów itd. Ale żeby dziwki goniły kogoś na skuterze… tego jeszcze nie było.

I tutaj płynnie przechodzimy do historii sprzed kilku tygodni.
Okoliczności bardzo podobne – w ciągu dnia praca, dużo pracy, przez co wypiłem w cholerę kawy. Nie mogąc zasnąć postanowiłem, że pojadę do sklepu, kupię piwo i zmulę się, dzięki czemu zasnę szybciej. Taki był mój plan. Dobry czy nie – to już sobie każdy sam oceni.

Ubrałem się, wychodzę z domu, wsiadam motocykl i ruszam do sklepu. Wyjechalem na drogę i nie dojechałem nawet do pierwszego skrzyżowania (jakieś 200m), gdy usłyszałem za sobą skuter. Patrzę w lusterka i odwracam sie, bo miga światłami i trąbi.

Pomyślałem, że może coś się stało, coś mi z tyłu motocykla wisi, coś nie działa albo ktoś potrzebuje pomocy. Zatrzymałem się i czekam, a po chwili koło mnie zatrzymuje się… pani lekkich obyczajów. Schodzi ze swojego slutera i lekkim tonem oznajmia, że chce mi zrobić masaż. Przekonuje i mówi, że nawet za darmo mi ten masaż zrobi.

Tutaj następuje punkt zwrotny: nagle łapie mnie za krocze.

Po krótkim acz profesjonalnym chwycie przez chwilę jeszcze trwała między nami wymiana zdań, okraszona jej ukradkowymi spojrzeniami w kierunku mojego krocza. Dzięki temu doskonale wiem jak się czują kobiety, gdy faceci im się ciągle gapią na cycki…

Moje oczy są tu!

Podziękowałem i delikatnie ją spławiłem. To był drugi raz.

Jak znam Wayanów i Wayanki, to masaż początkowo za darmo, a jak dojdzie co do czego, to rachunek będzie opiewał na miliony, a jeśli będę się oburzał, to do mieszkania wpadnie mi kilku alfonso-wayanów, którzy nie dadzą się przekonać bezcennym argentyńskim kaktusem i zabiorą moją złotą głowę czarodzieja.

Takie sytuacje przekonały mnie, że zdecydowanie będę trzymał się swoich “przyjaciółek”, poznanych w nieco innych okolicznościach.

Zdjęcie nie jest moje i nie mam żadnych zdjęć raczej z dosyć oczywistych względów. Foto na górze zostało znalezione na tej stronie i ma rolę raczej poglądową.

Wpis edytowany dzięki uprzejmości @feelbeats