Zaznacz stronę

Bądź fanem ostrego jedzenia. Zamieszkaj w Indonezji i przekonaj się, ze to co kiedyś uważałeś za ostre żarcie to jest nic. Jak powiesz lokalsowi, co jadłeś ostrego i że to było dla Ciebie za dużo i ledwo przełykałeś, to on napluje ci w twarz boś ciota, wyśmieje, poklepie po plecach, a potem da do spróbowania to co dla niego oznacza ‚ostre żarcie’.

Lubię ostre jedzenie. Ale dosyć długo przyzwyczajałem się do wysokich indonezyjskich standardów. Widząc, jak Wayany jedzą swoje nasi goreng ayam (smażony ryż z kurczakiem), który jest tak ostry, że przy jedzeniu smarkają, robią się czerwoni a nawet pocą się tak, że się z nich leje… ale czy przestają? Nie, oni to uwielbiają, przetrze się łzy, wytrze nos i dalej szamać z zacięciem godnym pozazdroszczenia.

Doszlo do tego, ze potrafie napic sie tabasco z butelki i nie robi to juz jakiegos strasznego wrazenia. Wszystkie sambale (ostre sosy) jakie próbowaliśmy do tej pory okazują się po prostu, średnie. Albo są ostre jak powinny, ale mają dodaną pastę krewetkową, która mi osobiście nie odpowiada. Nie wiem gdzie kupić jakiś dobry sambal. Ale zresztą, olać kupowanie tego butelkowanego, puszkowanego czy sprzedawanego w słoikach.

Dlatego postanowiliśmy zrobić swój własny sambal.

Żmudna robota, ale się opłaca.

Żmudna robota, ale się opłaca.

Z sambalem jak z bigosem. Każdy ma swój przepis. Choć generalny koncept jest ten sam.

No dobra, ale z czego się robi ten Simba, nie Simba. To był lew. Ten, no sambal?

Składniki:

  • Papryczki chilli czerwone i zielone. Tak, te malutkie, które pieką żywym ogniem jak sam Jaśnie Pan Szatan (o ile się nie mylę to jedne z tych, których używamy zwą się Bird’s eye chili i mają 100,000–225,000 na skali scoville)
  • Czosnek
  • Szalotki
  • Oliwa z oliwek (tu dodają raczej oleju kokosowego albo palmowego)
  • Sól
Chilli, czosnek, szalotki.

Chilli, czosnek, szalotki.

Dodaje się jeszcze soku z limonki, octu, szczypiorku, czasem trawy cytrynowej, cukru (w końcu Indonezja nawet w sambalu się cukier znajdzie). Tej nieszczęsnej pasty krewetkowej też dać można. Niektóre sambale się smaży, inne nie.

Z tego co mi wiadomo, każdy z w/w składnikow jest w PL dostepny. Więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby samemu spróbować.

Proporcje? Od zajebania chilli i szalotek, czosnku tak z 1/5 calosci.

Wszystko do posiekania, ewentualnie do blendera. Tu wybrany został blender.

Gotowy sambal w słoiku.

Gotowy sambal w słoiku.

No dobra, no dobra, ale jaka jest moc tego co nam wyszło? No taka, ze mleko nie pomaga. Położenie niewielkiej ilości na nadgarstek pali skórę żywym ogniem. Potem jak już umyjesz nadgarstek i przemyjesz jeszcze raz mlekiem, oprzesz się przypadkiem o kolano to zaczyna Cie palić kolano. Więc tak, jest moc.

Generalnie pali 3 razy. Raz w ustach, a dwóch kolejnych to się domyśl. Myślę, że jest to moja osobista granica jeżeli chodzi o pikantne jedzenie. Wszystko powyżej to już tylko ból (ogólnie ‚ostry’ smak rozpoznawany jako ból) i nie ma dla mnie sensu iść wyżej w

A z czym się je sambal? W sumie ze wszystkim. Z jajecznicą, omletem, kurczakiem, kotletem, ryżem, makaronem, do zupy można dodać. Sambal jest uniwersalny i nadaje się do wszystkiego, no, może poza deserów.